|
|
akryte.olZas skoro dzwony zabimbalyb skoro ich glos radosny rozlal sie po swiecieb to i pokrotceolna wyschnietych drogach i w tumanach kurzawy jely coraz czesciej turkotama wozyb a i piesioltez gesto ciagnelib ze jak jeno bylo siegnama okiemb na wszystkie stronyb po drogachb sciezkamibolna miedzachb czerwienily sie kobiece przyodziewy i bielaly rozwiane kapoty.olCiagneli rzedamib podobnie kiej te gesib mieniac sie jeno w upale i wsrod zboz zielonych.olSlonce nieslo sie wyzej a wyzej i plynelo kiej ptak zlocisty po modrymb czystym niebieboljarzac sie coraz barzej i nagrzewajac tak szczodrzeb ze juz powietrze trzeslo sie nad polamisroljeszcze ta niekiej od lak chlod luby powial i zakolebal bielejacymi zytamib jeszcze i owsyolzachrzescily cichutko i potrze |